wtorek, 10 lutego 2015

#47 praktyka czyni mistrza

A. siedzi z rodzicami w salonie. Matka wlewa sobie do szklanki wodę wymieszaną z sokiem malinowym.
- To czerwone to trucizna? - pyta Ojciec z nadzieją w głosie.
A. parsknęła śmiechem i mówi:
- Czytam właśnie książkę o chłopaku, który się uodpornił na jad kobry po tym, jak zaczął przyjmować jego regularne dawki.
- Ale to możliwe - reaguje w końcu Matka. - Rasputin brał strychninę, zaczął od małych dawek i dlatego go nie mogli otruć. W końcu go utopili.
- Za mało wody pił - podsumowuje Ojciec.

piątek, 6 lutego 2015

#46 pytanie o naturę świata

A., B., Z. i K. oglądają lisy na YouTube. W pewnym momencie B. stawia ważne pytanie:
- Lis to bardziej pies czy kot?
Z. wyjaśnia, że lis to "psowate", a podczas dalszego oglądania filmów wszyscy znajdują podobieństwa pomiędzy lisem a Kusym (psem), do momentu, dopóki nie trafiają na nagranie z lisem drapiącym się po szyi.
- A tu się drapie jak Rudy (kot).
- Wszystkie zapchlone drapią się tak samo - stwierdza B. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

#45 kwestia prawego łoża

Czat grupowy na Facebooku, A., B. i Z. Najmłodsza siostra pisze:
- Obczajcie telefony, rodzeństwo z nieprawego łoża.
- A bo ty jesteś z prawego... - odpowiada A.
- No Z. jest z prawego - mówi B. - jak się wchodzi do was do pokoju, to jej łóżko jest po prawej.

czwartek, 29 stycznia 2015

#44 to klasa sama w sobie

Zajęcia receptywno-dyskursywne z niemieckiego. Siedzą wszyscy w rektoracie w sali konferencyjnej z bajeranckimi stołami, A. naprzeciwko D. D. skubie swoje notatki i mówi do A. patrząc w stół:
- Zbliżasz się do 44 posta na blogu.
- No wiem, ale co z tego?
- Fajnie by było, jakby ten post był o mnie.
- Dlaczego? - wtrąca I.
- Nie wiem, w sumie to u Mickiewicza było "A imię jego będzie czterdzieści i cztery". Jakoś tak mi się skojarzyło. 

Dlatego jest: a poza "Dziadami" polecamy wszyscy jeszcze inny tzw. "tekst kultury". 

#43 wsiowóz

A. była w kinie z I. P. M. i D. Po wieczornym seansie robiła za szofera, kiedy cała sygnalizacja była już wyłączona. Wjechała z Alei Kraśnickiej na Rondo Krwiodawców, skręcała na Sławinek. Oczywiście nie ogarnęła po znakach, kto ma pierwszeństwo, więc chciała puścić Mercedesa z prawej. Pan na nią popatrzył, ona na pana, I. nie wytrzymała i mówi:
- NO JEDŹ!!!
- Doooobra, niech zobaczy, że nie mam samochodu na lubelskich numerach, zrozumie, że nie ogarniam tego miasta - mówi A.
- Ale masz trzyliterowe, to jeszcze gorzej.
- Dlaczego?
- Bo powiatowe, na powiatowych jeżdżą wieśniaki. 
A. po godzinie przypomniała sobie numery I - też powiatowe.

środa, 14 stycznia 2015

#42 jak wchodzić

Kiedyś D. dostał poradę od starszego wykładowcy na uczelni, jak korzystać z windy w rektoracie. Dzisiaj, kiedy w 5 osób próbowali się w niej upchnąć po zajęciach na 14 piętrze, przytoczył te mądre słowa:
- Dziewczyny szerzej, chłopaki głębiej!
Oczywiście to wszystko jest o wchodzeniu. Do windy.

piątek, 9 stycznia 2015

#41 porypani na synapsach

Zajęcia z przekładu tekstów specjalistycznych, głowienie się nad avistą zamówienia publicznego. Krew, pot i łzy, po czym prowadząca mówi na pocieszenie:
- Ostatnio czytałam o badaniach, w których sprawdzali przepływ impulsów nerwowych w mózgach tłumaczy i osób dwujęzycznych i wyszło, że nam inaczej iskrzy na synapsach.
- Nawet badania wskazują na to, że jesteśmy zrypani - mówi A do I.
Taka prawda. Udowodniona naukowo.